Nie po raz pierwszy dane mi jest opisywać trasę, której kulminacyjnym momentem jest wdrapanie się na wyjątkową wieżę przypominającą kielich, jaką odnajdziemy na Borowej. Tym razem jednak zainspirowana ona została cudzym pomysłem – dzisiejsza pętelka z Jedliny-Zdroju to wariacja na temat wyprawy zaproponowanej przez autorów przewodnika „Góry dla każdego”, którego recenzję niedawno mogliście przeczytać na naszej stronie.
Pomysł startu naszego wypadu w Jedlinie-Zdroju jest o tyle dobry, że do miejscowości można dotrzeć bez problemu nie tylko samochodem, ale także pociągiem.

I to właśnie przy miejscowej stacji PKP zaczynamy naszą wycieczkę. Warto w tym miejscu napomknąć, że zmotoryzowani turyści odnajdą tu co najmniej kilkanaście darmowych miejsc parkingowych, z których część powinna być bez problemu dostępna nawet w słoneczny weekend.

Pierwsza kroki po zaparkowaniu auta/wyjściu z pociągu kierujemy w stronę niewielkiego budynku chlorowni, przy którym przebiega niebieski szlak.

Potwierdzeniem, że ruszyliście w dobrą stronę jest błyskawiczne dotarcie do „Rozdroża przy Stacji”. W tym miejscu swój bieg zaczyna ścieżka oznaczona czerwonymi malunkami. Przez najbliższe minuty będziemy przemieszczać się obserwując podpowiedzi właśnie w tym kolorze. Ale uwaga – praktycznie od razu czerwony szlak rozgałęzia się na dwie ścieżki. Skręcamy w tę odchodzącą bardziej w prawo.

Prowadzi ona na wiadukt biegnący nad torami.

Przy odrobinie szczęścia można podziwiać stąd pociągi ruszające ze stacji.

Po przejściu przez wiadukt trasa zaczyna pokazywać pierwsze pazurki. Krótkie podejście to jednak dopiero rozgrzewka przed wdrapywaniem się na Przełęcz pod Wawrzyniakiem, i dalej zboczem szczytu.

Zanim jednak do tego dojdzie, do czerwonej barwy dołącza niebieska.
Oznaczenie szlaków na tym fragmencie trasy pozostawia wiele do życzenia, dlatego warto posiłkować się tu wirtualną mapą z zaznaczoną naszą aktualną pozycją.
Po drapaniu się na Przełęcz pod Wawrzyniakiem warto wziąć kilka głębszych oddechów.

Wyrastająca przed nami ściana może budzić przerażenie. Szlak prowadzi jednak nie prosto na nią, ale nieznacznie w prawo. Nie zmienia to jednak faktu, że czeka nas tu pojedynek z najtrudniejszym podejściem na całej trasie. Jeśli dodamy do tego dość sypkie podłoże, okaże się że maszerowanie tędy bez odpowiednich butów z bieżnikiem to zadanie w zasadzie niewykonalne. Bądźcie zatem przygotowani na ten niełatwy fragment naszego wypadu.


Nagrodą, jaką otrzymujemy podczas jego pokonywania są z kolei całkiem przyjemne widoki, m. in. na Gomólnik Mały czy Wielką Sowę.
Po intensywnym nabieraniu wysokości, profil trasy na moment się wypłaszcza.

Bardzo szybko wyrasta jednak przed nami kolejna góra, tym razem zdecydowanie mniej groźna. Podejście na Jedliniec jest bezapelacyjnie bardziej miarowe. W okolicach szczytu czekają zaś na nas bardzo ładne krajobrazy.



Po zejściu z Jedlińca bardzo szybko rozpoczynamy zdobywanie kolejnego wzniesienia.

Mowa o Jałowcu, na którym czeka na nas dużych rozmiarów platforma widokowa.




Widoki z niej, mimo iż już nieco przysłonięte przez drzewa, są naprawdę przyzwoite. Oprócz tego, co dostrzegliśmy wcześniej z Jedlińca, jeśli wiemy gdzie patrzeć, na horyzoncie powinniśmy odnaleźć także Śnieżkę oraz dokładnie vis-a-vis niej Wielką Sowę.
Na szczycie znajduje się także tablica informacyjna oraz miejsce na przycupnięcie.
My idziemy jednak za ciosem, zwłaszcza że najbliższy fragment nie należy do najtrudniejszych – czeka nas teraz 1,5 km naprzemiennego schodzenia i podchodzenia, ale w przyjemnej formie.


Należy wspomnieć, że od platformy widokowej aż do Rozdroża Ptasiego (gdzie się teraz kierujemy) podążamy według wskazań zielonej barwy.



Po drodze do listy szczytowych zdobyczy dopisujemy „młodszego brata Jałowca” – Jałowiec Mały.


Rozdroże Ptasie to krzyżówka, na której przecinają się szlaki biegnące z różnych stron – m. in. z Wałbrzycha oraz Rybnicy Leśnej.* Dotarcie do tego miejsca oznacza jedno – przed nami ostateczny atak na Borową.
*Na mapie mianem Rozdroża Ptasiego określa się w zasadzie dwie krzyżówki oddalone od siebie o 150 metrów. Na pierwszej z nich żegnamy zielony szlak i od tej pory aż do szczytu śledzić będziemy czarne oznaczenia.

Na nasze szczęście z tej strony góry, w przeciwieństwie do czarnej ścieżki wiodącej z Koziej Przełęczy, oznaczone tym kolorem wejście nie zamienia się w walkę o przetrwanie. 😉 Oczywiście tętno może nam się tu nieco podnieść, ale nie powinno ono sięgnąć wartości krytycznych.

Zdobywając kolejne metry warto oglądać się co jakiś czas za siebie. W oddali można m. in. zauważyć dwa wzniesienie położone teraz niemal w jednej linii – Dzikowiec Wielki oraz Śnieżkę.
Na niecałe 200 metrów przed szczytem do czarnego szlaku dołącza czerwony.

W okolicach miejsca ich połączenia odnajdziecie bardzo fajny widoczek na Góry Sowie, z Wielką Sową w roli głównej.

Po około 2,5 h od startu docieramy na Borową.
Tutejsza wieża widokowa została udostępniona turystom w 2017 roku. Dzięki zakręconej stalowej konstrukcji turyści mogą podziwiać 360-stopniowe krajobrazy, na które składają się m. in. Góry Wałbrzyskie, Góry Kamienne, Karkonosze, Góry Sowie, Masyw Ślęży, miasto Wałbrzych oraz Wrocław (przy dobrej przejrzystości powietrza).





Więcej informacji o samej budowli zawarliśmy w TYM WPISIE.
Niestety na szczycie nie odnajdziemy pieczątki, która mogłaby potwierdzić jego zdobycie. Z powodu licznych dewastacji, stempel dostępny jest jedynie w Urzędzie Gminy Jedlina-Zdrój (otwarty od poniedziałku do piątku).

Po nasyceniu oczu wspaniałymi krajobrazami i chwili spędzonej na odpoczynku na jednej w wielu ławeczek dostępnych na szczycie rozpoczynamy powrót na start wycieczki.
Najpierw musimy ponownie zameldować się na Rozdrożu Ptasim. Na pierwszej krzyżówce oznaczonej tym mianem idziemy prosto, by po 150 metrach skręcić w lewo – na zielony szlak.

Bądźcie w tym miejscu czujni, gdyż blisko siebie odnajdziemy tu dwa odbicia na zieloną ścieżkę. My skręcamy w to oznaczone na mapie nazwą „Droga do Rybnicy”.

Praktycznie od razu trafia nam się teraz rozdroże. Odbijamy w drogę odbijające lekko w lewą stronę.
Nasza ścieżka błyskawicznie zaczyna opadać – co może być jasnym sygnałem, że skręciliśmy w dobrą drogę.

Po nieco ponad 30 minutach miarowego maszerowania w dół nieutwardzoną drogą docieramy do asfaltu. Po raz pierwszy dziś mamy okazję przemieszczać się w oparciu o podpowiedzi żółtej barwy.

Kolejne metry pokonujemy ulicą Ogrodową, kierując się w stronę centrum Jedliny-Zdroju.

Po niecałym kilometrze maszerowania według żółtych oznaczeń, docieramy w pobliże trasy pociągów, która w tym miejscu biegnie nad tunelem z powyższego zdjęcia. I mogłoby się wydawać, że skoro widać tory, to meta jest już tuż-tuż.
Przed nami jednak jeszcze ostatnie 1,5 km marszu.
Zaraz po przejściu przez wzmiankowany tunel skręcamy w asfaltową drogę odbijającą w prawo i w towarzystwie niebieskiego szlaku pokonujemy dystans dzielący nas od stacji PKP, przy której zaczynaliśmy naszą wycieczkę.
Pętelka zostaje domknięta po plus-minus czterech godzinach. Wyprawa nie była zatem przesadnie długa, ale myślę że nie brakowało na niej miejsc z pięknymi widokami oraz fragmentów charakterystycznych dla intensywnej górskiej eskapady. 🙂
Na koniec zapraszam Was również do zerknięcia na opisy innych tras wiodących na Borową, które dostępne są na naszej stronie:

TRASA: Widokowa eskapada wśród wzniesień Gór Wałbrzyskich

TRASA: Wspinaczka słynną ścianą na Borową
A także do odwiedzenia galerii z cyklu 4 Pory Roku, w której prezentujemy całoroczne krajobrazy obserwowane z wieży na Borowej:

