Za nami kolejny, już czwarty etap zmagań z wyzwaniem zwanym Korona Gór Dolnego Śląska. Tym razem wybór padł na nasze rodzinne tereny i Wielką Sowę – najwyższe wzniesienie Gór Sowich. Sami nie wiemy, ile razy byliśmy w tym miejscu, bo brakuje nam już palców u rąk i nóg, a może i umiejętności matematycznych żeby to wszystko zliczyć. 😉
Urok tego obszaru oraz piękne widoki z wieży na szczycie Wielkiej Sowy powodują jednak, że na pewno wrócimy tam jeszcze nie raz.
Aby trochę urozmaicić sposób dotarcia na wspomniany szczyt, tym razem wystartowaliśmy w górę z innego niż zwykle (w naszym przypadku w przeszłości najczęściej padało na Przełęcz Sokolą) miejsca – z Przełęczy Walimskiej.

Jest tu sporo miejsca na zostawienie samochodu. Postój jest bezpłatny, natomiast w weekendy i święta dla spokoju głowy najlepiej zjawić się na niniejszym parkingu w godzinach porannych.
Na szczyt prowadzi stąd niebieski szlak. Zanim jednak wyruszyliśmy zdobywać kolejne metry, skierowaliśmy się na polankę widokową, mieszczącą się naprzeciwko parkingu – po drugiej stronie ulicy.

Trzeba przyznać, że krajobrazy, jakie możemy tu podziwiać pozytywnie nastrajają na dalszą część wędrówki.

Wracając w stronę parkingu dostrzegamy główny cel naszej wycieczki – Wielką Sowę i jej kamienną wieżę widokową.

Niebieski szlak prowadzący z Przełęczy Walimskiej na szczyt, nie jest ani specjalnie długi (3,3 km w jedną stronę), ani przesadnie wymagający (po minięciu góry Wroniec, na trasie trafił nam się co prawda jeden bardziej pochyły fragment – ale to też żadne ekstremum).

Szlak jest za to dobrze oznakowany, więc nie musicie martwić się, że zgubicie tu drogę (nawet bez posiadania wirtualnej czy klasycznej mapy).

Jedynym miejscem, gdzie możecie przez chwilę zastanowić się nad dalszym kierunkiem wędrówki może być Rozdroże między Sowami (niebieski szlak łączy się tutaj z żółtym szlakiem z Walimia). Po zerknięciu na drogowskazy ewentualne wątpliwości powinny jednak zostać błyskawicznie rozwiane.

W naszym wypadku już po niespełna godzinie dotarliśmy na szczyt . Zanim jednak udaliśmy się podziwiać widoki, musieliśmy dopełnić pewnej formalności.


Jako, że wieża na Wielkiej Sowie zwyciężyła w organizowanym przez nas Plebiscycie na Ulubioną Wieżę Widokową Dolnego Śląska 2024 roku, w końcu udało nam się uhonorować ten fakt, składając na ręce strażnika budowli pamiątkowy dyplom.
W tym miejscu warto podziękować ludziom, którzy dbają o to, abyśmy mogli raczyć się wspaniałymi krajobrazami dostępnymi na tarasie widokowym kamiennej budowli – szanowni strażnicy – wielkie dzięki! 🙂










Po wdrapaniu się po schodach na górę wieży, naszym oczom ukazały się fenomenalne pejzaże, tego dnia ozdobione dodatkowo różnej maści chmurami. W pogodne dni z wieży dostrzeżemy niemal całe Sudety – od Karkonoszy po Masyw Śnieżnika. Na horyzoncie dumnie prezentuje się tu również Masyw Ślęży, a za nim niekiedy pojawia się nawet Wrocław.
Szczyt Wielkiej Sowy jest doskonale zagospodarowany jeśli chodzi o infrastrukturę turystyczną. Znajdziecie tu stoły z ławeczkami, miejsca na ognisko, a w weekendy również działający sklepik.
Po chwili na odpoczynek i upamiętnieniu naszej wizyty na najwyższym wzniesieniu Gór Sowich, ruszyliśmy z powrotem na parking (zejście tą samą trasą, jaką wchodziliśmy).

Na koniec poinformujemy Was jeszcze tylko, że 3. czerwca na szczycie zostawiliśmy nasze dwa wieżowej kamienie (są zatem jeszcze szanse na ich znalezienie i zdobycie małego upominku) – tutaj przeczytacie o zasadach związanej z nimi zabawy.
