Naszym kolejnym celem z listy Korony Gór Dolnego Śląska był Śnieżnik – szczyt, na którym w 2022 roku udostępniono turystom jedną z najoryginalniejszych wież widokowych województwa dolnośląskiego.
Dróg prowadzących na mierzącą 1 423 m n.p.m. górę jest naprawdę sporo. My zdecydowaliśmy się na start z Kamienicy. Ta niewielka, ale niezwykle urokliwa miejscowość stwarza możliwość przyjemnego wyruszenia na szlak i przeżycia na nim wielu fantastycznych chwil. Zaczynając wędrówkę w Kamienicy według wskazań jednego szlaku, można wrócić do niej zupełnie inną drogą, dzięki czemu nasza trasa może przybrać postać bardzo fajnej, liczącej około 16 km pętli.
I tak właśnie zrobiliśmy!


Po zaparkowaniu auta przy wiacie turystycznej, którą odnajdziecie na samym końcu miejscowości, ruszyliśmy przed siebie według wskazań żółtych malunków.


Ten wariant zmierzania w stronę Śnieżnika skrywa w sobie kilka niespodzianek, m. in. konieczność pokonania rzeki i całkiem wymagającego podejścia. Takie smaczki to coś, co podoba nam się na trasach najbardziej. 🙂


Po dotarciu do krzyżówki zwanej Głęboką Jamą zmieniliśmy szlak na zielony – prowadzący przez długi czas przy samej granicy polsko-czeskiej. Momentami ta ścieżka również pokazywała swoje pazurki. Szlak prowadził głównie przez las i widoków było jak na lekarstwo.

Zbliżając się do głównego celu naszej wędrówki na drzewach i słupkach pojawiły się również oznaczenia w żółtym i czerwonym kolorze.



Zanim stanęliśmy u podnóża wieży widokowej, odwiedziliśmy jeszcze przyjaciela z trąbą – czyli charakterystyczny pomnik słonika, który znajduje się około 600 metrów od szczytu (na terytorium naszych sąsiadów).

Trzeba przyznać, że do twarzy mu w naszej czapeczce.

Kolejnym wartym uwagi punktem, jaki odnajdziecie tuż przed szczytem, jest źródło rzeki Morawy. Zaczynający się właśnie tutaj niepozorny ciek wodny liczy 352 km i jest jednym z dopływów Dunaju.
Końcówka kwietnia, a niekiedy nawet maj, to czas w którym na Śnieżniku można napotkać jeszcze pozostałości śniegu.

Podczas naszej wyprawy białego puchu już niemal nie uświadczyliśmy, ale co ciekawe jego ubita masa zachowała się wewnątrz wieży widokowej, wprowadzając nas na jej schody.
Z pogodowych minusów, na szczycie powitał nas lodowaty wiatr, który powodował, że dłuższe fotografowanie niesamowitych krajobrazów nie należało do łatwych zadań. Dawno nie zmarzliśmy tak w dłonie, ale nie mogliśmy odmówić sobie udokumentowania naszej wizyty.




Spójrzcie tylko na powyższe pejzaże.

Na horyzoncie pojawiła się nawet Śnieżka.

Po wykonania pamiątkowego zdjęcia przy tabliczce z nazwą szczytu, ruszyliśmy w stronę schroniska mieszczącego się około 1,5 km od najwyższego wzniesienia całego masywu.

Klimatycznie ulokowany budynek zapewne niejodnokrotnie ratował cztery litery wędrowcom, którzy przemarzli w szczytowej partii gór.


W schronisku oprócz kupna ciepłych posiłków i napojów można także przybić pieczątkę, będącą potwierdzeniem wizyty na wieży.


Powrót do Kamienicy był całkiem przyjemną cześcią wędrówki. Niebieski szlak pozwalał na stopniową utratę wysokości.

Na części trasy można było jeszcze zauważyć skutki niszczycielskiej siły wody. Wydaje się, że to pozostałości po powodzi z 2024 roku.


W kilku miejscach pojawiły się też przyzwoite widoki.





Przed powrotem na parking mieliśmy jeszcze okazję chłonąć wspaniałe akcenty czekające na nas w Kamienicy niemal na każdym kroku. Widać, że komuś chce się dbać o pozytywny obraz miejscowości – warto to docenić.
Ostatecznie cała wycieczka zajęła nam 4:40 h. Zdobycie Śnieżnika przybliżyło nas o kolejny krok do Korony Gór Dolnego Śląska.
Jeszcze bardziej dokładny opis trasy z Kamienicy na Śnieżnik (wraz ze zdjęciami i wskazówkami) odnajdziecie w TYM WPISIE.
Na koniec warto jeszcze tylko wspomnieć o istniejącej w Kamienicy od końca 2025 roku atrakcji, która powinna spodobać się szczególnie małym wędrowcom – Krainie Niedźwiadków. ![]()


Składa się na nią 10 rzeźb niedźwiadków rozmieszczonych na terenie całej miejscowości. Czekają one na wędrowców „ze stemplami w łapkach”. Po zebraniu wszystkich 10 pieczątek można odebrać spejalny Certyfikat Odkrywcy Krainy Niedźwiadków. Mapy z miejscami na pieczątki i certyfikaty dostępne są w Karczmie Browar Kamienica i Osadzie Za Górami Za Lasami.
Więcej o Krainie Niedźwiadków przeczytacie m. in. na stronie Szlakami Przez Świat.
Odwiedź nas na Facebooku! 🙂

Akurat ta wieża stanowi przykład utylizacji pieniędzy na ogromną skalę. Nie wniosła dotąd absolutnie nic do możliwości widokowych Śnieżnika, tzn. nie zdarzyło się, żeby coś ciekawego było widoczne z wieży, a jednocześnie nie było widoczne z wysokości samego szczytu. Mowa o naprawdę poważnych odległościach – Karkonosze są o rzut beretem, zaledwie 100 km. Ze Śnieżnika można zobaczyć góry Słowacji (Kl’ak w Małej Fatrze, Strážov i Inovec), a w warunkach zimowych inwersji nawet zajrzeć do Austrii (masyw Schneeberg, czyli też Śnieżnik, w Alpach Styryjsko-Dolnoaustriackich). Odszczekam publicznie swoją krytykę dopiero wtedy, gdy zostanie udokumentowana jakaś niezwykła obserwacja „tylko z wieży”, na razie potwierdza się, że ta droga budowla była potrzebna, jak świni siodło. Za kolosalne pieniądze wywalone bez sensu można było zapewne postawić nową wieżę na ZALESIONEJ Czarnej Górze w miejsce rozsypującej się starej (już jej nie ma, a można było zobaczyć niewidoczny ze Śnieżnika Ještěd) i jeszcze drugą na ZALESIONYM Rudawcu (oficjalna KGP, góry Bialskie), którego całkiem znacznego potencjału widokowego nie sposób inaczej wykorzystać. Dodam jeszcze, że są to lasy gospodarcze, a niedaleko szczytu biegnie asfaltowa droga, więc zniszczenia w przyrodzie byłyby dużo mniejsze, niż na Śnieżniku.