Trasa: Świeradów-Zdrój – Janowice Wielkie. Kolejna część projektu Korona Gór Dolnego Śląska.

Pod koniec maja 2026 roku mieliśmy sposobność po raz kolejny wyruszyć w kilkudniową wędrówkę wiodącą przez nasze sudeckie szczyty. Tym razem w trzy dni przebyliśmy około 100 km, startując ze stacji kolejowej w Świeradowie-Zdroju, maszerując przez Góry Izerskie, Karkonosze, Rudawy Janowickie i kończąc wycieczkę na peronie w Janowicach Wielkich.

Trasa, którą tym razem obraliśmy sobie za cel, częściowo zawiodła nas w podobne rejony, którymi podążaliśmy w zeszłym roku. Wtedy w 4 dni przeszliśmy z Jeleniej Góry do Schroniska Andrzejówka. Więcej o zdobytych wtedy szczytach Korony Gór Dolnego Śląska przeczytacie w TYM WPISIE.

W 2026 roku postanowiliśmy wytyczyć marszrutę w taki sposób, aby dołożyć do naszej wspólnej kolekcji kolejne wzniesienia: Stóg Izerski, Wysoką Kopę, Wysoki Kamień, Szrenicę oraz Łabski Szczyt.

Jak już wspomnieliśmy, początek trasy przywiódł nas do Świeradowa-Zdroju, skąd ruszyliśmy w kierunku pierwszego z pięciu szczytów. Po ponad 5 km nabierania wysokości zameldowaliśmy się na Stogu Izerskim. Będąc tam nie mogliśmy przegapić okazji skorzystania z uroków otwartego w 2025 roku tarasu widokowego SKI&SUN Świeradów-Zdrój.

Z niezwykle pojemnej platformy widokowej mieliśmy przyjemność podziwiania wspaniałych widoków, które obejmowały m. in. karkonoskie szczyty.

Od górnej stacji kolejki gondolowej, gdzie znajduje się taras widokowy, do samego wierzchołka Stogu Izerskiego musieliśmy pokonać jeszcze około 600 m.

Ciekawostką jest fakt, że na przełomie XIX i XX w. na szczycie można było odnaleźć wieżę widokową, która jednak po kilkunastu latach przegrała walkę z warunkami atmosferycznymi. W latach 50-tych XX w. powstała tu z kolei około 20-metrowa wieża obserwacyjna, na którą wchodziło się po 5 drabinach.

I to właśnie jej fundamenty można jeszcze dziś odnaleźć w partii szczytowej Stogu Izerskiego.

Wdrapanie się na Stóg okazało się być świetnym sposobem na rozbudzenie się po około trzygodzinnej podróży pociągiem. Taka intensywna rozgrzewka spowodowała narastanie naszego górskiego apetytu na kolejne zdobycze.

Dlatego czym prędzej ruszyliśmy dalej, Głównym Szlakiem Sudeckim, w stronę Szklarskiej Poręby. Naszym drugim celem tego dnia była Wysoka Kopa. Będąc jednak w tych rejonach Gór Izerskich, postanowiliśmy skorzystać z ich kulinarnych dobrodziejstw, kierując się do Chatki Górzystów.

I tutaj spotkało nam przemiłe zaskoczenie – udało nam się nabyć tamtejsze słynne naleśniki w zasadzie bez kolejki. Piątek, dzień powszedni, robił w tym kontekście niemałą robotę!

Po przyjemnej przerwie w Chatce Górzystów udaliśmy się już prosto w kierunku Wysokiej Kopy. Na właściwy wierzchołek wspomnianego wzniesienia nie można się wdrapać z powodu ochrony cietrzewi, jednak pamiątkową pieczątkę przybijemy w specjalnie wyznaczonym miejscu, przy czerwonym szlaku.

Wysoka Kopa to najwyższy punkt w Górach Izerskich, lecz paradoksalnie nie oferuje on w zasadzie żadnych widoków.

Chwilę przed dotarciem do góry natrafiliśmy jednak na doskonały punkt widokowy.

Za Wysoką Kopą odbiliśmy nieznacznie z Głównego Szlaku Sudeckiego, w kierunku wzniesienia Izerskie Garby, z którego podziwiać można wyrobisko nieczynnej już Kopalni Kwarcu Stanisław. Trzeba przyznać, że miejsce to robi imponujące wrażenie.

Następnym punktem, w kierunku którego zmierzaliśmy był Wysoki Kamień. Dla nas miejsce szczególnie atrakcyjne, gdyż odnajdziemy na nim wieżę widokową.

Po uiszczeniu opłaty w wysokości 10 zł od osoby, wspieliśmy się na taras kamiennej budowli i w spokoju mogliśmy nacieszyć się piękną panoramą Gór Izerskich, Karkonoszy oraz Szklarskiej Poręby.

Wysoki Kamień to nasza trzecia piątkowa zdobycz, która znajduje się na liście Korony Gór Dolnego Śląska.

Na koniec pierwszego dnia naszej wędrówki czekało nas jeszcze podejście na Szrenicę. Ze sporymi plecakami i licznymi kilometrami, które było czuć już w nogach, okazało się to niemałym wyzwaniem.

Ostatecznie na ponad godzinę przed zachodem słońca dotarliśmy do naszej bazy noclegowej, jaką było Schronisko Szrenica.

Po zameldowaniu się i ugoszczeniu się w zarezerwowanym pół roku wcześniej pokoju liczyliśmy na spektakularny koniec dnia.

Niestety akurat tym razem chowające się za horyzontem słońce w kluczowym momencie zostało przysłonięte przez chmury.

Nie pozostało nam już zatem nic innego, jak zregenerować siły przed kolejnym długim dniem.

Nazajutrz z nową energią udaliśmy się na szlak. Tym razem nasza trasa wiodła grzbietem Karkonoszy.

Pogoda w sobotę okazała się być bardziej kapryśna niż dzień wcześniej. Opady deszczu, a przez chwilę nawet gradu dopadły nas jeszcze zanim dotarliśmy do kolejnego wzniesienia z listy Korony Gór Dolnego Śląska – Łabskiego Szczytu.

Co ciekawe, znajdująca się przy Głównym Szlaku Sudeckim góra nie została w żaden wyraźny sposób oznaczona. Przy odrobinie nieuwagi można zatem minąć ją bez udokumentowania swojej wizyty.

Pamiętajcie, że Łabski Szczyt mieści się na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego, dlatego nie wdrapujemy się na sam wierzchołek – pamiątkowe zdjęcia wykonujemy z wyznaczonego na południe od wzniesienia czerwonego szlaku.

Mierząca 1472 m n.p.m. góra była naszą piątą zdobyczą z zestawienia Korony, na jaką wdrapaliśmy się w ciągu dwóch dni.

Jak widzicie, przy dobrze zaplanowanej trasie, w trakcie jednego wypadu można zobaczyć i zdobyć całkiem sporo szczytów. Naszą wspólną Koronę Gór Dolnego Śląska realizujemy jednak już drugi rok, zazwyczaj delektując się wypadami w poszczególne pasma górskie. W tym wypadku, trochę jak na szlaku, każdy musi znaleźć swoje tempo.

Nasze wcześniejsze wycieczki w ramach realizacji projektu opisaliśmy w dedykowanej Koronie zakładce na naszej stronie. Zachęcamy do zerknięcia na zawarte w niej informacje. Być może zainspiruje Was to do ruszenia w teren.

Nasza sobotnia wędrówka pozwoliła nam jeszcze na dotarcie do wielu innych ciekawych punktów.

Wśród nich wymienić należy Śnieżne Kotły, Słonecznik, punkt widokowy nad Małym Stawem czy dwa szczyty z listy Korony Gór Dolnego Śląska, na które dotarliśmy już w 2025 roku – Śnieżkę oraz Skalny Stół.

Tego dnia mieliśmy też okazję poznać unikatowe akcenty na ulicach Kowar.

Niedzielne wędrowanie rozpoczęliśmy z kolei od wizyty w Bukowcu. O wyjątkowych walorach przyrodniczych tej miejscowości możecie przeczytać w TYM WPISIE.

Dalsze kroki skierowaliśmy w kierunku Rudaw Janowickich, odwiedzając jeszcze po drodze park przy Zamku Karpniki.

Jako, że platforma widokowa na Sokoliku Dużym nadal pozostaje zamknięta dla turystów, odwiedziliśmy jedynie Krzyżną Górę, a po drodze Husyckie Skały oraz Schronisko Szwajcarka. Nie zabrakło zatem widoków i unikalnego klimatu tej części Sudetów.

Na deser czekały jeszcze na nas ruiny Zamku Bolczów. Fantastyczne miejsce i do tego do zobaczenia za darmo.

O pięknie całego rejonu Rudaw Janowickich możecie przekonać się odwiedzając TEN WPIS.

Naszą piękną, trzydniową wyprawę zakończyliśmy w Janowicach Wielkich, bogatsi o kolejne kilometry na szlakach i mnóstwo zdjęć. Częścią z nich mieliśmy przyjemność podzielić się z Wami w powyższym wpisie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *