14-tym wzniesieniem, na które wdrapaliśmy się w naszej drodze po Koronę Gór Dolnego Śląska była Jagodna – najwyższy szczyt Gór Bystrzyckich.
Większość turystów wybierających się na Jagodną startuje spod schroniska PTTK o tej samej nazwie. To najłatwiejsza trasa, która idealnie nadaje się na rodzinny, weekendowy spacer. Dokładny opis tego wariantu dotarcia na górę odnajdziecie TUTAJ.
My zaglądamy w Góry Bystrzyckie stosunkowo rzadko, dlatego przy okazji odwiedzin Jagodnej i jej wieży postanowiliśmy zawitać także w inne interesujące zakamarki tego regionu.
I właśnie dlatego na start naszej wycieczki wybraliśmy może i nieco nieoczywiste miejsce – okolice wznoszącego się nad Gniewoszowem szczytu Jedlnik – a konkretniej mieszczący się przy głównej drodze punkt widokowy na Masyw Śnieżnika.
Na obszernym poboczu miejsce parkingowe może znaleźć tu około dziesięciu kierowców.
Mimo iż prognozy pogody dla pobliskiej Bystrzycy Kłodzkiej były optymistyczne, po dotarciu na miejsce startu przywitała nas mglista, niemal jesienna aura. Zaczęliśmy mieć nawet obawy, że tego dnia nie nacieszymy oczu obserwacją wspaniałych, okolicznych krajobrazów. Dość szybko przemykające po niebie chmury dawały jednak sporo nadzei na zmianę warunków.


Jako iż okoliczne góry przykrywała na razie gęsto oplatająca je mgła, zdecydowaliśmy się zmodyfikować pierwotny plan i nie wędrować w pierwszej kolejności na Jagodną, ale skierować swoje kroki bardziej na zachód, w stronę czeskiej miejscowości Neratov. Ruszyliśmy zatem asfaltem w kierunku w stronę Przełęczy nad Porębą i stamtąd ku terytorium naszych sąsiadów.


W Neratovie odnajdziecie wyjątkowy kościół, który wyróżnia się szklanym dachem. Można przyjrzeć mu się bliżej z punktu widokowego umieszczonego wewnątrz świątyni.

Niestety z powodu modyfikacji naszej trasy, nie wstrzeliliśmy się w godziny, w jakich można wdrapać się na wieżę sakralnej budowli. Pozostało nam więc jedynie podziwianie wyjątkowej konstrukcji dachu z poziomu ziemi.

Jeśli również postanowicie udać się do Neratova (niecałe 3 km od Przełęczy nad Porębą), warto zwrócić tam także uwagę na łączący Polaków i Czechów Most św. Jana oraz lokalny browar (swoją drogą ciekawe czy w naszym kraju w małej miejscowości takie miejsce mogłoby harmonijnie funkcjonować w odległości około 300 m od kościoła 🙂 ).
Podczas przerwy na kanapki i inne dobroci, jaką zorganizowaliśmy sobie na jednej z miejscowych ławeczek, zza chmur po raz pierwszy wyjrzało słońce. Był to dla nas jasny sygnał, że można smiało ruszać w kierunku zaliczanego do Korony Gór Dolnego Śląska szczytu z wieżą widokową. Wróciliśmy zatem na Przełęcz nad Porębą i rozpoczęliśmy powolne nabieranie wysokości.



Podejście na Jagodną od południowej strony wydaje się nieco ciekawsze od najpopularniejszego wariantu dotarcia na szczyt (wspomnianego na początku wpisu). Przede wszystkim można poczuć, że wspinamy się na górę – profil trasy jest bardziej charakterny niż ten w przypadku wędrówki od schroniska. W kilku miejscach pojawiają się też widoki.





Te jednak swoją kulminację osiagają na wieży, mieszczącej się na najwyższy szczycie Gór Bystrzyckich. Udostępniona turystom w 2019 roku stalowa konstrukcja umożliwia obserwację spektakularnych panoram we wszystkie strony świata. Największe wrażenie robi tu majestatyczny Masyw Śnieżnika i położone u jego stóp miejscowości.
Warto wspomnieć, że Jagodna oprócz Korony Gór Dolnego Śląska zaliczana jest również do innego prestiżowego zestawienia – Korony Gór Polski.



Nawet jeśli nie kolekcjonujecie szczytów w ramach wspomnianej klasyfikacji, warto zrobić sobie zdjęcie przy tabliczce mieszczącej się na górze, a także przybić pieczątkę dostępną przy jednej z wiat.
Ze swojej strony możemy potwierdzić, że wiata spełnia także swoją główną funckję, gdyż skorzystaliśmy z niej jako miejsca na kolejne „drugie śniadanie” tego dnia. 🙂





Na deser naszej wędrówki zostawiliśmy sobie wieżę widokową na Czerńcu. Aby do niej dotrzeć ponownie musieliśmy zameldować się na Przełęczy pod Porębą, następnie odbić na niebieski szlak biegnący przez Poniatów, by ostatecznie w towarzystwie żółtych oznaczeń zameldować się na mierzącym 891 m n.p.m. szczycie.
Pokonane już kilometry powoli zaczynały dawać o sobie znać.






Na szczęście zmęczenie zostało skutecznie zniwelowane dzięki dawce pozytywnej energii, jaką otrzymaliśmy na tarasie widokowym drewnianej konstrukcji. Z wieży na Czerńcu w pogodny dzień dostrzec można naprawdę wiele, m. in. odwiedzoną wcześniej przez nas budowlę widokową z Jagodnej, widoczny tym razem z nieco innej perspektywy Masyw Śnieżnika czy tereny naszych czeskich sąsiadów (w tym wieżę widokową mieszczącą się na szczycie Suchý vrch).
Na uwagę zasługuje także sama drewniana konstrukcja. Z jednej strony klasyczna, ale jednak posiadająca swój unikatowy charakter.

Po udanej wizycie na Czerńcu nie pozostało nam już nic innego, jak tylko zejście w stronę punktu postojowego, na którym rano zostawiliśmy samochód.


W ciągu tych kilku godzin, które spędziliśmy w terenie, warunki zmieniły się na tyle, że bez problemu można było teraz uwiecznić doskonałe pejzaże, jakie oferuje turystom punkt widokowy nad Gniewoszowem.
Na koniec zostawiamy Wam jeszcze tylko małą radę, jeśli chcielibyście odwiedzić wszystkie miejsce, o których była mowa w powyższym wpisie i zaoszczędzić kilka kilometrów marszu.
Przy takim lżejszym w wykonaniu pomyśle na wycieczkę, można podzielić wyprawę na dwie części. Najpierw zaparkować tam gdzie my i udać się na Czerniec. Po powrocie podjechać w okolicę Przełęczy nad Porębą i stamtąd wyruszać w kierunku Neratova i Jagodnej. 🙂
Odwiedź nas na Facebooku! 🙂
